Oczywiste wnioski, jakie można wyciągnąć z tych dwóch przykładów

sprowadzają się do tego, że Grahame jest bardzo bystrym dziec|kiem, a Michael jest nieinteligentny. W ten właśnie sposób wielu doro|słych interpretowałoby wyniki tych eksperymentów. Nie jest to słuszne. Michael nie jest mniej zdolny intelektualnie do rozwiązania całej serii próblemów z klockami niż Grahame. Po prostu, każdy z nich nauczył się czegoś innego w życiu o swoich niemożnościach sprostania nowym wyzwaniom. „To, co często uchodzi za opóźniony rozwój lub niedobór inteligencji może wynikać z wyuczonej bezradności”, komentuje Martin Seligman. „Dziecko nauczyło się, że… wszystko, co zrobi nie będzie

dobre. W miarę jak pozostaje coraz bardziej w tyle, jego bezradność pogłębia się. Inteligencja, niezależnie od tego, jaka ona jest, nie może pojawić się, jeżeli dziecko wierzy, że jego działania nie przyniosą żadne|go skutku”.

Omówiliśmy już jedną z metod, za pomocą której dziecko uczy się, w jaki sposób może wpływać na bieg wydarzeń. Najpierw dziecko odkrywa, że może siłą woli zmusić ręce i nogi do poruszania się. Jest to możliwe dzięki osiągnięciu dokładnej korelacji pomiędzy instrukcją idącą z mózgu a ruchem ciała. Jest ona dokładnie zsynchronizowana. Następnie niemowlę uczy się, że nie całkiem idealny, lecz nadal pożyte|czny, stosunek istnieje pomiędzy tym, co robią przedmioty. Jeżeli ktoś pchnie piłkę, ona toczy się dalej. Jeżeli grzechotkę upuści za wózkiem, to ona znika. Jeżeli pociągnie za kocyk, kocyk przybliża się w jego stronę. Uczy się, że kontrola jego ulega rozszerzeniu i obejmuje wiele nieożywionych przedmiotów w jego zasięgu.

You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.

Leave a Reply