K. Jaspers i jego opinia

Rezultat: gdy nagle wylatuje się na chwilę z tego krezusowego tańca i spyta samego siebie: dokąd pędzę? Pojawia się świadomość osamotnienia. Bo religia pieniądza i posiadania nie pozwoliła na autentyczną miłość, przyjaźń, współodczuwa- nie radości i smutków innych ludzi, kontemplację piękna, dobra i prawdy. Bezdenna, chociaż pozłacana pustka.

Prawdą jest, że takim stworzyłem, a właściwie okaleczyłem, sam siebie, ale według bezkrytycznie przyjętego modelu życia, skrojonego przez opętane żądzą posiadania społeczeństwo, które samo czyni siebie samotnym tłumem. Rodzi się więc wielkie zadanie dla wszystkich w jakimś stopniu współodpowiedzialnych za kształtowanie postaw naszych współrodaków, by w miejsce egoistycznej zasady „urządzenia się w ży-

ciu” przekonać do myśli wyrażonej ongiś przez K. Jaspersa: „ludźmi stajemy się zawsze przez to, że oddajemy się czemuś czy komuś drugiemu”. Drudzy dochodzą do podobnej konkluzji bezsensu po załamaniu się przyjętej przez siebie wartości, której nadają charakter wartości absolutnej.

W poprzedniej grupie mieliśmy przed sobą ludzi, których tragedia polegała na uświadomieniu sobie, że w dotychczasowym swym bytowaniu nie określili celu, który nadałby ich życiu wartość. Teraz mamy do czynienia z sytuacją odmienną: człowiek podporządkował swe istnienie jasno określonej wartości i tylko o tyle życie jest dla niego warte przeżycia, o ile pozwala na realizację przyjętego modelu egzystencji. Dramat istnienia tych ludzi zaczyna się w momencie, gdy z powodu zbiegu okoliczności zostaje uniemożliwione osiąganie wyznaczonego celu. Uznana wartość miała charakter absolutny, jest niewymienialna na żadną inną i wobec jej braku człowiek zostaje wrzucony w poczucie bezsensu dalszego istnienia.

You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.

Leave a Reply