Człowiek i jego przeżycia duchowe

i pustkę, swoje duchowe i intelektualne niespełnienie, brak wszelkiego życiowego zadania, które wychodziłoby poza codzienne zarobkowanie i czyniło życie dopiero godnym życia”. Z konieczności rodzi się pytanie, czy powyższy stan rzeczy jest, jak niekiedy można usłyszeć, nie dającą się opanować chorobą współczesnej cywilizacji? Myślę, że nie. Jeżeli już, to zwyrodnieniem duchowym spowodowanym etosem drobnomieszczańskim, który – niestety – od dłuższego czasu objawia się agresywnie także w naszym społeczeństwie. Ów bezkompromisowy pęd do dorabiania się za wszelką cenę, traktowanie innych jak rzeczy, które mogą się przydać lub zaszkodzić, wystawianie wszystkiego na rynek – to sq symptomy mieszczańskiego, gotówkowego światopoglądu. Doskonałą charakterystykę istoty i symptomów etosu mieszczańskiego możemy znaleźć w analizach Marksa dotyczących społeczeństwa burżuazyjnego, w którym „wszystko, co ludzie uważali dotąd za rzecz niezbywalną stało się przedmiotem wymiany, handlu i mogło być odstępowane. To czasy, gdy nawet rzeczy, których się dotąd użyczało, lecz nigdy nie wymieniało dawało, lecz nigdy nie sprzedawało zdobywało, lecz nigdy nie kupowało – cnota, miłość, przekonania, wiedza, sumienie – gdy, słowem, wszystko stało się przedmiotem handlu. To czasy korupcji ogólnej, powszechnej sprzedajności albo, mówiąc językiem ekonomii politycznej, czasy, kiedy wszelka rzecz, natury moralnej czy fizycznej, stawszy się wartością sprzedażną, pojawia się na rynku, by znaleźć tam ocenę odpowiadającą najbardziej jej właściwej wartości”.

You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.

Leave a Reply