Cnoty ewangeliczne

Myślę, iż na pewno dadzą się zaakceptować normy moralne dekalogu od 4 do 10 przykazania, także na gruncie marksizmu4. Wspomniane normy elementarne – jako możliwa płaszczyzna porozumienia wierzących i niewierzących – przez jednych akceptowane są na mocy objawienia i wartości religijnych, przez innych drogą odwołania się do interesu społecznego. Faktem jest, iż są one cenne i stanowią iunctim dla

obu grup luldzkich. Oczywiście każda z tych grup akceptować będzie dodatkowe normy swoiste, odrębne, nie istniejące na gruncie „konkurencyjnej” grupy. Cnoty ewangeliczne, na przykład miłowanie wrogów, nadstawianie policzka…, ubóstwo, czy „błogosławieni cisi i pokornego serca albowiem ich będzie Królestwo” będą czymś swoistym dla etyki chrześcijańskiej, tak jak dla marksistów teza

o solidarności ludzi pracy („Proletariusze wszystkich krajów łączcie się!”) będzie ową clifferentia specifica etyki. Trzeba to uszanować. Postawić trzeba jednak na to, co łączy, czyli iunctim. Tych norm elementarnych, które wspomina dekalog jest jednak więcej. Poza dyrektywą prawdomówności, szacunku dla rodziców, zakazem zabójstwa, kradzieży, zdrady małżeńskiej na pewno normą elementarną jest nakaz opieki nad własnymi dziećmi, zakaz kazirodztwa, nakaz niesienia pomocy ludziom w tragicznej sytuacji (tzw. zasada do ut des – obecna nawet w kulturach prymitywnych, a cóż dopiero w rozwiniętych).

Teza X: Postęp społeczny na gruncie marksizmu zakłada niezbędność walki klas, w chrześcijaństwie zasada miłości bliźniego ma być naczelnym motywem działań ludzkich. Myślę, że i w tym wypadku dałoby się w dużym stopniu, jeśli nie uzgodnić te odmienne perspektywy, to przynajmniej uczynić zrozumiałymi. Choćby

You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.

Leave a Reply